Mainit – gorące źródła, góry i kopalnia

DSC_0546

Mijamy wioskę, ostatni przystanek jeepneyi, no i zaczyna się robić inaczej. Schodzimy w dół, później się wspinamy po konkretnym mulistym strumyku. Gdybym szła sama i się nie spieszyła, miałabym wiele momentów zawahania. Po drodze powoli zaczyna do mnie docierać gdzie idziemy. Droga dalej trwała z trzydzieści minut i na niektórych jej zakolach, były położone jakieś wielkie wory. Joana mówi: kurcze, już zaczęli. Nagle czmycha przed nami dzieciak lat 8, w klapkach, po tej wodzie, mule, skałach z wieeeelkim worem na barkach. Myślałam,że jeszcze śnię. Ale nie. Kobieta lat 80, w ręku kij, na głowie wór. Wór na moje zdrowe oko, to 30 kg, ale też zdrowo się pomyliłam. Przeważnie 50 kg. Krajobraz się zmienia. Tu jakieś chaty, ale nie do mieszkania, tutaj kuchnia polowa, tutaj maszyna, tam człowiek łupie kamienie. Joana zostawia mnie w najwyższej stacji i mówi: „Będzie ok, idę pracować, nosić worki, jest 7.00, o 16 kończę. Poradzisz sobie?” Czytam dalej →


Szkolna biblioteka ze śmieci

IMG_1159

Pod koniec zeszłego roku mieliśmy ogromną przyjemność poznać Russella Maiera, kanadyjskiego artystę mieszkającego w Mountain Province na Filipinach. Wspólnie z nim i naszym kolegą Davidem zrealizowaliśmy dwa projekty w dwóch różnych wioskach, w tym w Guina’ang, gdzie Brychcy mieszkała przez ponad 2 tygodnie (więcej nt. w poście Brych: Kolorowy Piękny Świat). Minęło prawie pół roku i niezmiernie cieszymy się, że projekty realizowane przez Russella nabierają coraz większych wymiarów! W związku z dużym problemem jaki stanowią na Filipinach śmieci, Russell zaangażował lokalną społecznośc w szeroko zakrojoną zbiórkę śmieci i budowę z nich cegieł pod budowę biblioteki przy szkole w Guina’ang (to właśnie tam robiliśmy jedne warsztaty z dziećmi). Proste? Proste! Czytam dalej →


Tubylcy i Knorr

4 kwietnia 2013 · Brak komentarzy
Kategoria: Laos, Przemyślenia · Tagi: , , , , ,

IMG_0604

O tym jak miejscowi z plemienia Akha w północnym Laosie pichcą przy użyciu Knorra, a to wszystko dzięki dzielnym absolwentom uczelni menedżerskich otwierającym nowe rynki dla jakościowych marek. Wioska, o której piszę, lezy w laosańskiej dżungli i choć nie będę ściemniał, że to jakaś mocno niedostępna wioska (nie te czasy, nie ten wiek, a przynajmniej nie to miejsce), to jednak jest dość daleko od standardów cywilizacji tzw. krajów rozwiniętych. W wioskach takich brak np. opieki medycznej. Zdarza się, że dziecko umrze z powodu nieleczonej należycie infekcji, bo albo brak wiedzy, że stan może być groźny, albo brak możliwości łatwego dojazdu do najbliższego lekarza i szpitala parędziesiąt kilometrów dalej (o standardach higieny w tymże szpitalu to nawet nie będę zaczynał, wiemy z Brych z doświadczenia). Dostęp do bieżącej czystej wody dopiero od kilku lat, za sprawą niemieckiej fundacji ADRA, ale tak czy siak Knorr jest… Czytam dalej →


O epilepsji czas napisać!

11 lutego 2013 · 2 komentarze
Kategoria: Przemyślenia · Tagi: , ,

mozgm

ŚWIĘTY WALENTY Jako, że zbliżają się Walentynki, to czas napisać coś o epilepsji. Nie każdy wie, że św. Walenty jest także patronem chorych na padaczkę! W dziale ‚o mnie’ napisałam, że jadę z dodatkowym bagażem – moją chorobą. I tak jest to dodatkowy bagaż nie tylko w podróży. Chcę bardzo o padaczce pisać, bo świadomość społeczna na temat tej choroby jest znikoma. Dużo osób ma średnio przyjemne skojarzenia, ktoś widział atak, ktoś kojarzy to z zaburzeniami psychicznymi, ogólnie istnieje często jakaś aura wokół tej choroby i reakcje ludzi, którym mówię, że jestem chora są różne. Bardzo chciałabym się też dzielić wiedzą zdobytą przez trzy lata z osobami chorymi na padaczkę. Fora internetowe na temat padaczki to często pytania bez odpowiedzi, często przez brak dobrej konsultacji neurologicznej. Sama … Czytam dalej →


Magiczny Guina’ang

DSC_0606

Dawno, dawno temu na Filipinach, na wyspie Luzon za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, piękną górską drogą szli mężczyźni. Wyruszyli z pobliskiej mieściny w dolinie, aby odnaleźć nowe wzgórza, pod tarasy ryżowe i chaty. Dotarli do niezwykłej przełęczy. Pomyśleli, że jest to idealne miejsce do osiedlenia się. Ale, tam gdzie mięli niebawem budować tarasy i chaty z bambusa były rwące potoki w dół, do doliny. Potoków było trzy. Wyglądały jak wielkie, wijące się węże. Jeden śmiałek powiedział : ujarzmijmy je! Przetoczyli ogromne kamienie aby uciąć źródła – ogony węży. Mężczyźni zeszli do swych domostw daleko, w dolinie z radosną nowiną. Kobiety, starcy i dzieci mogli spokojnie osiedlić się na pięknych wzgórzach. Wioskę nazwali Tangfan, co oznacza ni mniej ni więcej – przykryty. Babki i prababki, mówią, też o innej nazwie: Litangfan (litang-przykryty, fan-mgła) … Czytam dalej →


Kolorowy piękny Świat

DSC_0110

  Och jakie podróżowanie jest piękne! I ludzie piękni! I ta natura! Ta kultura! A wczoraj pływałam z rybkami! Te kolory! A dzisiaj poznałam mnichów! A w wiosce takiej byłam gdzie z dzieciakami się bawiłam, a później to mnie zaprosili do domu i na noc i och! Jak niesamowicie! I imprezy takie! I z małpką taką słodką mam zdjęcie! Ale tak, och! Jaki ten świat jest piękny! Piękna słodka małpka w jednym z ośrodków wypoczynkowych na „dzikiej plaży”   OCZY SZEROKO ZAMKNIĘTE Wczoraj w Bangkoku udało mi się odwiedzić taki olbrzymi targ. Gdzie stanowisk to około osiem tysięcy i rozdają mapy na wejściach, co by się nie zgubić. Rękodzieła, niezwykłe meble, olejki, naturalne mydła, warzywa, owoce, ciuchy, jedwabie, zabawki – wszystko! Wrażenia chciałabym opisać w dwóch wersjach. Która się Wam bardziej podoba … Czytam dalej →


Spostrzeżenia z Wyspy Apo

6 stycznia 2013 · Brak komentarzy
Kategoria: Filipiny

IMG_2076

Wyspa Apo u wybrzeży Negros, Filipiny. Zamieszkała przez 2 tys. żyjących z rybactwa i turystyki Filipińczyków. Mierzy ok. 70 hektarów. Na przestrzał bywa czasem tylko 300 metrów. Popołudniami przy brzegu żerują wielkie żółwie zielone, a odrobinę dalej rozpoczyna się wspaniała rafa koralowa, wśród której pływa niezliczona liczba kolorowych różnokształtnych ryb. Spostrzegłem też węże morskie. Grupa ośmiu młodych francuskich turystów przypływa wynajętą bangką wyższej klasy (zob. załączone zdjęcie), aby popływać razem z żółwiami – zrozumiałe, przeżycie nieziemskie. Widząc nadpływającą bangkę grupa lokalnych kobiet ustawia się na plaży w miejscu, w którym będą wysiadać turyści. Przygotowują pamiątkowe koszulki oraz chusty, które rozkładają i pokazują w powietrzu jeszcze zanim bangka się zakotwiczy. Zachęcają i reklamują – zrozumiałe, zarobek miły. Turyści schodząc na zakup się jednak nie skuszą. Trasę swojego marszu, chyba mając na … Czytam dalej →


Cordillera – filipińskie górskie niebo

31 grudnia 2012 · Brak komentarzy
Kategoria: Filipiny

IMG_1027

CORDILLERA REGION Filipiny kojarzone są z nurkowaniem, żółwiami i rekinami wielorybimi, plażami, palmami i kokosami. Ale jak to my, często na opak. Tym samym większość naszego czasu na Filipinach spędziliśmy na filipińskich Cordillerach. Ale o co chodzi? Cordillera to jedyny region na Filipinach bez dostępu do morza (sic!), czyli góry i jeszcze raz góry. Tak, jak pisała Brych w poprzednim poście (Filipiny – start!), bogaty jest w różne mniejszości etniczno-kulturowe kolektywnie nazywane Igorotami, a dokładniej składające się z pięciu grup: Bontoców, Ibaloi, Kalingów, Kankanaeyów, oraz Isnegów. Nie mieliśmy okazji poznać tylko tych ostatnich, a korzystaliśmy najwięcej z gościnności tych pierwszych. Mini paprotka w mchwoym lesie w drodze na Mt. Pulag Jeszcze parę minut i wzejdzie słońce: 5:49 rano na Mt. Pulag (2’922m) No to lecimy, Cordillery to: Niezliczone szlaki górskie i wodospady Na różne … Czytam dalej →


Filipiny – start!

IMG_0515

KOLOROWO I WESOŁO NA FILIPINACH Po pierwszej szalonej przejażdżce na dachu jeepneyu po górskiej stromej drodze. W samolocie z Hong Kongu czułam się jak małe dziecko, bo tak bardzo nie mogłam się doczekać tych Filipin. Zewsząd dochodziły do nas pozytywne komentarze, opowiastki, zachwyty o tym kraju. I nie tylko dlatego, że piękny, ale dlatego że ludzie fajni, łatwo podróżować, kulturowo bardzo bogaty, piękne miejsca do górskich wypraw, a nie tylko do leżenia pod palmą! PIERWSZE WRAŻENIA Takich wyblakłych wzorów i kolorów mnóstwo, gdzie tylko się nie spojrzy! Wysiadamy z samolotu na lotnisku w Clark. Gorąc uderzył nas natychmiast, w oddali palmy, niezwykle soczysta zieleń. Lotnisko małe i prowizoryczne. Jakieś ręcznie napisane informacje, tu jakieś wyblakłe reklamy coca-coli, ludzie uśmiechnięci i bardzo przyjaźni… Wychodzimy na zewnątrz i tak – są! Jeepneye, … Czytam dalej →


Chengdu – wśród pand i świątyń

18 grudnia 2012 · 1 komentarz
Kategoria: Chiny (PRC) · Tagi: , , ,

DSC_0392

PIERWSZE CHWILE W MIEŚCIE HIBISKUSA   17 października wyruszyliśmy ze Wschodu (z Pekinu), pociągiem typu Twardy Sypialny na Zachód (do Chengdu). Podróż trwała 33 godziny. W naszym ‚przedziale’ poznaliśmy Pana Mnicha, który sympatycznie się uśmiechał i z którym Roz za pomocą mapy Chin, bez języka angielskiego nawiązał świetny kontakt. Podróż pociągiem miła i wbrew pozorom wcale nie męcząca. Upłynęła jak zwykle pod znakiem gier i zabaw, rozmów, jedzenia i spania. Dojechaliśmy o 5.00 nad ranem, co zmusiło nas do poczekania na pobudkę miasta i komunikacji miejskiej. W tym czasie poobserwowaliśmy poranne życie dworcowe i wiele komicznych sytuacji. Na przykład polewania płyty przed budynkiem dworca wodą, która w sumie jeszcze bardziej brudziła a niżeli czyściła. Pan z pojazdu z wodą nie przejmował się ludźmi, i tymi na siedzeniach i tymi leżącymi i śpiącymi na ziemi. Był też … Czytam dalej →